Odkąd pamiętam, zawsze z
niecierpliwością czekałam na jesień. Nie jest to moja ulubiona pora roku – o
nie! Gdy jeszcze chodziłam do szkoły, wrzesień – czyli na dobrą sprawę pierwszy
jesienny miesiąc – był początkiem roku szkolnego, a to zawsze bardzo lubiłam.
Nie, nie szkołę! Jej początek. Kupowanie setki zeszytów, kredek, długopisów,
teczek, plecaka, naklejek, okładek, książek (takich nowych, jeszcze pachnących) i
innych bibelotów, a potem bawienie się w sklep papierniczy. O tak, to było coś.
Poza tym, był to często początek czegoś nowego, więc jeśli moje noworoczne
postanowienia diabli wzięli to zawsze mogłam sobie robić te wrześniowe,
początkowo-szkolne.
Po drugie jesień jest przed
zimą, którą uwielbiam. Przybliża mnie do świąt, urodzin, Sylwestra, Nowego
Roku…zaczynają się ciepłe swetry, grube skarpety, herbaty i gorące czekolady na
ogrzanie, wieczory z książką przy jabłkowo-cynamonowych świeczkach. Aż mnie
skręca jak o tym myślę.
Tak też, jak co roku, i
tym razem wpadłam w prawdziwy zakupowy szał. Bo przecież dziesięć swetrów to za
mało. Płaszcz za cienki, będzie mi zimno, muszę mieć nowy. Najlepiej dwa. I
kapelusz, żeby nie było mi zimno w głowę! Ach, i jeszcze cotton balls, bo
przecież mój nowy pokój musi jakoś wyglądać. I zapas herbat, bo w Krakowie na
pewno nie znajdę takich dobrych…
JESIENNA WISHLISTA
1. Buty
Miałam dylemat. Te czy lity.
W końcu padło na H&M. Po pierwsze dlatego, że mogę je bez problemu zmierzyć
i sprawdzić czy są wygodne. Są. Po drugie, mam zniżkę -25% na H&M (polecam
zapisanie się do newslettera, zawsze można się wypisać i zapisać jeszcze raz i
dostawać kolejne zniżki :)), więc czemu by jej nie wykorzystać. Po trzecie –
gdy je ubrałam, zakochałam się w swoich nogach (yyy…powiedzmy, że zazwyczaj jestem
skromna, bywają wyjątki :D).
2. Płaszcz nr 1
Na stronę sheinside.com
weszłam właściwie przez przypadek. Z nudów zaczęłam ją przeglądać i znalazłam
ten oto płaszcz. Prezentuje się genialnie, mam nadzieję, że równie dobrze
będzie leżał na mnie. Dodatkowo, przy zarejestrowaniu się na stronę za pomocą
fecobook’a uzyskujemy -15%. A że ceny ubrań i tak nie są wygórowane (w polskich
sklepach taki płaszcz kosztuje co najmniej 2x tyle), można kupić fajne rzeczy
za naprawdę niewielkie pieniądze.
3. Kapelusz
Obowiązkowo czarny. Teraz
taki model posiada wiele sieciówek, więc w moim przypadku jest tylko jeden
problem – mam strasznie małą głowę. Większość kapeluszy, które przymierzam,
żyje sobie własnym życiem i nieważne, w którą stronę obrócę głowę – kapelusz zawsze
zostaje w tej samej pozycji.
4. Płaszcz nr 2
Kolejny płaszcz do kolekcji.
Najpierw zobaczyłam go w kolekcji Zary, potem znalazłam identyczny na sheinside.com,
o połowę tańszy.
5. Sweter
Taki gruby, ciepły, obowiązkowy
na zimowe wieczory. Cały czas szukam swojego ideału.
7. Cotton balls
Zakochałam się w nich na Pinterest. Biorąc pod uwagę moją zdolność podejmowania decyzji, na jakiś
konkretny kolor zdecyduję się nieprędko, chyba, ze ktoś zrobi to za mnie. Nie
miałabym nic przeciwko takiemu prezentowi :D
8. Perfumy
„Dot” Marca Jacobsa. Gdy
ostatnio z całych sił próbowałam wypsikać ostatnie krople z flakonika, zrobiło
mi się przykro. Z tym zapachem mam związane tak piękne wspomnienia, że następna
buteleczka to wyższa konieczność. Buteleczka, która, nawiasem mówiąc, jest urocza.
9. Szal
Najlepiej w kratę.
Koniecznie duży i koniecznie wyglądający jakby miał z 50 lat i był pamiątką po
babci.
10. Woski Yankee Candles
Całą jesienną kolekcję. Bez
wyjątków.
XOXO
Kate